Mariusz Roman


Samorządność nie gra fair

- Zaczęło się od tego, że na Chwarznie zaczęły nam masowo ginąć plakaty - mówi Mariusz Roman kandydujący z komitetu "Naprzód Gdynio". - Postanowiliśmy jeździć po okręgach w nocy i sprawdzić o co chodzi. W jednym miejscu, gdzie pół godziny wcześniej wisiał mój plakat, zauważyłem samochód z ludźmi jednego z kandydatów "Samorządności". Plakatu już nie było, oni twierdzili, że nic nie wiedzą. Bagażnik w samochodzie był jednak otwarty i pod stertą innych rzeczy zobaczyłem swoje płyty do wieszania plakatów. Sprawa za pierwszym razem została załatwiona polubownie, zadzwoniłem jednak do Wojciecha Szczurka. Obiecał, że to się już nie powtórzy.

- W jednym wypadku wezwałem policję, by sprawa została odnotowana, potem przyłapaliśmy kolejnych ludzi, którzy doklejali czarny pasek na plakatach jednego z naszych kandydatów, by przekręcić jego nazwisko - mówi Mariusz Roman. - To już były zorganizowane akcje, a nie przypadkowe wybryki. Za każdym razem Wojciech Szczurek przepraszał i obiecywał ukrócenie takich działań, ale jak w to wierzyć, gdy prawie każdego dnia w ostatnim tygodniu łapaliśmy kogoś z "Samorządności" na niszczeniu naszych plakatów? Jeśli nic się nie zmieni, to złożymy w trybie wyborczym doniesienie do prokuratury, a mamy dowody i świadków. Jest jeszcze jedna niesympatyczna kwestia: nasz lider Lech Kaczyński poparł kandydaturę Wojciecha Szczurka na prezydenta, a teraz jego ludzie niszczą plakaty PiS.

TN za „Głos Wybrzeża”, str.3, z dnia 21.10.2002 r.

Mariusz Roman