Mariusz Roman


O moralności w polityce

Coraz częściej można się spotkać z opinią, że polityka jest sprawą "brudną", a politycy robią tylko mętne interesy. Władzę postrzega się jako synonim karierowiczostwa, syndrom grupowego egoizmu, za którym kryje się korupcja i mafijne działanie. Porządny człowiek stara się, w odczuciu społecznym, mieć jak najmniej wspólnego z polityką. Tymczasem dzięki temu, coraz częściej polityka staje się antynarodowa, wyuzdana z zasad i achrześcijańska.

Po latach doświadczeń okazuje się, że wraz z upadkiem komunizmu w 1989 roku wcale nie nastąpił kres zmagań o wolność człowieka w naszym kraju. Na naszych oczach rozgrywa się bowiem decydująca faza bitwy o Polskę, w której, wyzwolone z okowów totalitaryzmu marksistowskiego społeczeństwo, popada, często bezwiednie, w nowy totalitaryzm - bezdusznego zniewolenia, przejawiającego się w liberalnym spojrzeniu na etykę. Coraz częściej prawo naturalne zastępowane jest wszechogarniającym Polskę konsumpcjonizmem. W konsekwencji, tradycja, na którą składają się lata doświadczeń naszych przodków, religia, honor, patriotyzm stają się coraz bardziej wyświechtanymi hasłami, kojarzonymi jedynie z historią, schodzącą coraz bardziej do lamusa... Ba, Polacy coraz częściej wstydzą się własnych barw narodowych, godła, hymnu. Ilu współczesnych rodziców uczy swoje dzieci wierszyka "Kto ty jesteś..."?

Teraźniejszość jest przerażająca, postępująca globalizacja niszczy bowiem tożsamość narodową. Politycy coraz częściej zapominają o tym, że sprawują władzę dla dobra całego narodu polskiego. Karmią nas za to frazesami o społeczeństwie obywatelskim, otwartym, tolerancyjnym, coraz częściej kontestując chrześcijańskie pochodzenie kultury europejskiej. Uprawiają politykę materialistyczną, brak w niej ideałów i wzniosłych celów. Tymczasem moralność w polityce to nic innego, jak możliwość spojrzenia prosto w oczy swojemu wyborcy, w imieniu którego sprawuje się mandat poselski, bądź radnego w samorządach. To możliwość powiedzenia, że wszystko, co robił polityk, służyło narodowi, jego bezpieczeństwu, dostatkowi, wolności.

Wreszcie dobry polityk to taki, któremu interes wąskiej klasy społecznej nie przesłania harmonijnego rozwoju całego narodu. Może on zabiegać o wpływy, ale tylko w interesie jak najszerzej rozumianego społeczeństwa. Dobry polityk musi konsekwentnie zmierzać do raz obranego celu, którym z moralnego punktu widzenia winno być jedynie dobro kraju, jako całości. Nie da się prowadzić moralnej polityki na rzecz dobra jednego miasta, w oderwaniu od całości, jaką jest Polska.

Natomiast państwo, w myśl moralnej polityki, winno być utożsamiane z narodem, do którego przynależność winna być kwestią wolnego wyboru. Pamiętajmy bowiem, że ludność, zamieszkująca przez wieki Rzeczpospolitą, miała różnorakie korzenie. Dlatego tak istotna dla nas była zawsze tożsamość i deklaracja przynależności do konkretnego narodu, za czym postępowały pewne prawa, ale wynikały z tego także konkretne obowiązki.

Tak pojmowana polityka zawiera się w haśle Bóg - Honor - Ojczyzna. Nie jest to puste hasło, jak sądzą ludzie złej woli, ale jest to zadanie i program wypełniony bardzo konkretną treścią. Treść ta jest konsekwentnie realizowana w praktyce, m.in. przez środowisko polityczne Prawicy Polskiej, której działacze nieprzerwanie upominają się o niezbywalne prawa narodu, począwszy od mrocznej nocy stanu wojennego w Polsce.

Przedstawiciel naszego środowiska - Andrzej Denis ubiega się o mandat posła RP. Warto na niego oddać swój głos podczas najbliższych wyborów! Jest bowiem osobą prawą, znaną z poświęcenia dla innych. Oddając na niego głos można być pewnym, że pochyli się z troską nad każdym problemem, z jakim się do niego zwrócimy. Ubieganie się o mandat posła nie jest dla niego celem, a środkiem w celu pełnienia służby na naszą rzecz. Nie jest osobą ze świecznika, nie zabiega o zaszczyty, jest po prostu jednym z nas i będzie pracował z oddaniem na rzecz mieszkańców ziemi pomorskiej, dobra regionu i Polski.

Mariusz A. Roman

Mariusz Roman