Mariusz Roman


Czy grozi nam recydywa III Rzeczpospolitej

Przypomnijmy, III RP to jedynie, nieudolnie reformowana od środka, Polska Rzeczpospolita Ludowa. Rodziła się przecież w wyniku koncesjonowanych, zupełnie niedemokratycznych wyborów. Powstały w ten sposób twór państwowy nie miał nic wspólnego z ideałami niepodległościowymi kilku pokoleń Polaków pragnących przywrócenia II RP.  Umożliwił za to uwłaszczenie nomenklatury komunistycznej, a przywrócił również realny wpływ na władzę: renegatom, agentom i postkomunistom przefarbowanym w socjaldemokrację.

Obserwując dzisiejszą retorykę sporu politycznego, nie sposób pochylić się nad rozszerzającą się plagą amnezji w głowach spadkobierców - tych, którzy przez 45 lat odpowiedzialni byli za zniewalanie narodu polskiego. To przecież nie kto inny jak młody i gniewny Olejniczak ma czelność dzisiaj powoływać się na ideały "Sierpnia". Wałęsa, Mazowiecki i Geremek pouczają i obrażają tych, którzy starają się zerwać z tradycją lokajstwa, obłudy i służalczości. Pouczają przywracych suwerenność i poszanowanie prawa w Polsce. Widocznie, oni również zakładają, że amnezja historyczna zatacza coraz szersze kręgi...

Post-PRL

Czy Polska wybiła się na niepodległość po czerwcowych wyborach 1989 roku? Czy państwo działające w oparciu o konstytucję pisaną pod dyktando okupanta, w którym 60 proc miejsc w Sejmie było z nadania komuny, a nie z wyboru, w którym prezydentem zostaje agent radziecki - odpowiedzialny za śmierć wielu swoich rodaków - mogło być niepodległe? Czy premier rządu pozwalający na niszczenie teczek z archiwów Sb-eckich, który wysyłał brygady antyterrorystyczne przeciwko patriotycznej młodzieży w obronie PZPR - był premierem niepodległego państwa? Wreszcie czy w normalnym, wolnym kraju pozwala się na rozkradanie majątku wypracowywanego przez pokolenia? Odpowiedź jest oczywista - tamta Polska była mniej niepodległa od Królestwa Kongresowego (1815-1830). W tamtej Polsce, poza stwarzaniem pozorów, władza utożsamiana z premierem Mazowieckim, a potem także z prezydentem Wałęsą, miała mentalność lokaja, na dowód wystarczy sobie przypomnieć - choćby czas kryzysu związany z puczem Janajewa. Tymczasem, rozpadał się Związek Radziecki, kraje bałtyckie z marszu przywracały swój przedwojenny ustrój, Niemcy się jednoczyły, Czechy przeprowadziły uwłaszczenie. Polska pozostawała w tyle.

Rząd Jana Olszewskiego

Przypomnijmy, Polska na niepodległość zaczęła się wybijać dopiero w wyniku przeprowadzenia pierwszych wolnych wyborów parlamentarnych, w wyniku których, w pełni demokratycznie wyłoniony Sejm - powołał rząd Jana Olszewskiego. To właśnie ten rząd podjął wtedy, próbę zbudowania pierwszego po 1939, w pełni suwerennego, sprawiedliwego i sprawnego państwa. To właśnie rząd Jana Olszewskiego w wymiarze politycznym - próbował przeprowadzić dekomunizację, lustrację oraz oczyszczenie struktur państwa z aparatu bezpieczeństwa. W wymiarze gospodarczym starał się przeprowadzić reprywatyzację, wdrożyć w życie idee powszechnego uwłaszczenia. Niestety, rząd ten napotkał zmasowany opór wszystkich tych, którzy wierni ustaleniom z Magdalenki, postanowili nadal państwo i majątek narodowy traktować jako swoje, przekazane im na użytek żerowisko. Przypomnijmy, dokonano wtedy swoistego zamachu stanu, a już wkrótce postkomuniści (nie licząc krótkiej przerwy na rządy AWS-UW), przywrócili w Polsce swoje niepodzielne wpływy.

IV Rzeczpospolita

O ironio, najważniejszy twórca III RP - Adam Michnik, stał się w wyniku ujawnienia afery Rywina, zarazem jej grabarzem. Polskie społeczeństwo, zszokowane, oburzone właśnie tą, ale i innymi aferami, przejrzało na oczy i podjęło decyzję o przeprowadzeniu radykalnych zmian. Większość głosów podczas wyborów w 2005 roku padło na ugrupowania, które w ten czy inny sposób kwestionowały istniejący porządek. Niestety, potem przyszedł czas na bardzo trudną koalicję z ugrupowaniami, które bardzo chętnie budowałyby IV RP, gdyby standardy z niej wypływające nie dotyczyły także ich samych. Pomimo to rząd Prawa i Sprawiedliwości nie ma się czego wstydzić, bo i tak udało się wprowadzić bardzo wiele reform. Polska coraz bardziej jest krajem suwerennym w stosunkach międzynarodowych, a tylko z silnymi liczą się nasi wielcy sąsiedzi: Niemcy i Rosja. Spada bezrobocie, zbliżając się do poziomu poniżej 10 procent. Rozwijamy się gospodarczo, a kraj nasz staje się wielkim placem budowy. Rozpoczęto proces przywracania godności polskiej rodzinie. Skutecznie przeciwdziałano biedzie a jednocześnie obniżono poziom fiskalizmu. Wydano bezpardonową walkę korupcji. Zwiększono nakłady na służbę zdrowia, edukacja i kultura wreszcie zaczęła służyć narodowi. Można kontynuować tą wyliczankę, ale dla wszystkich chyba stało się jasne, że tracąc w imię obrony zasad - większość parlamentarną - przed nami kolejne wybory! Przytaczając słowa premiera Jarosława Kaczyńskiego, należy postawić sobie pytania: "(...) czy kontynuujemy w Polsce system nazywany celnie postkomunistycznym, czy też go odrzucamy? I pytanie drugie: Polska solidarna czy Polska liberalna? Te dwa pytania zlały się w ostatnim czasie w jedno: III czy IV Rzeczpospolita? To jest ciągle to podstawowe zagadnienie, to zadanie postawione Polakom w tych najbliższych wyborach."

Mariusz A. Roman

Mariusz Roman